Bajki o lamorożcach

Jak to wszystko się zaczęło :)

POBIERZ JEDNĄ STRONĘ KOLOROWANKI!  >>>POBIERAM<<<

Kto mieszka w Międzylandii?

Była sobie kiedyś wspaniała kraina zwana Międzylandią. Z każdego jej zakątka widać było ogromny wulkan, który dawno temu wybuchł. Po wielkim wybuchu mieszkańcy Międzylandii odkryli, że przez sam środek ich krainy przepływa wielka rzeka. Nazwali ją Internet. 

Międzylandię od samego początku zamieszkiwały różne zwierzęta. Każda gromadka miała własne ulubione miejsca. Polanka u stóp wulkanu należała do ulubionych miejsc stada wesołych lam. Mazi, Lili, Eryk, Roxy, Fantazja, Yarisa znali się od lamowego przedszkola i chętnie spędzali ze sobą czas. 

Jak smakuje magiczny donat?

Pewnego słonecznego popołudnia pluszowa gromadka lam wybrała się na spacer wokół swojej ulubionej polany. Yarisa zauważyła, że pod wielkim drzewem, gdzie jeszcze wczoraj rosły niebieskie niezapominajki rosną piękne kwiaty, jakich jeszcze nie widziała. Razem z Mazim podeszli bliżej. Z uwagą przyglądali się pięknym kielichom w kształcie donatów. Zapach był tak smakowity, że małe lamy nie były w stanie się im oprzeć i spałaszowały magiczne kwiatki. 

Po ugryzieniu magicznego donata Yarisa od razu poczuła się jakoś inaczej. Musiała też inaczej wyglądać, bo Mazi gapił się na nią osłupiały. 

- Yarisa! Coś ci wyrosło na czole! Wyglądasz zabawnie! – krzyknął Mazi i zaczął chichotać. 

- Ale tobie też wyrósł róg na czole! - zauważyła Yarisa i zaczęła śmiać się z Maziego. Po czym zamyśliła się i dodała - Chyba nie jesteśmy już lamami. Jesteśmy lamorożcami. 

Mazi przytaknął i kiedy tak oglądali swoje rogi, nie zauważyli, że do magicznych donatów dorwał się już ich kumpel Eryk i na jego czole też pojawił się niewielki róg. 

- Eryk, ty też już się przemieniłeś w Lamorożca! – krzyknął Mazi i aż podskoczył w miejscu z podekscytowania. Ta nowa przygoda bardzo mu się podobała i cieszył, że przeżywa ją ze swoimi przyjaciółmi.  

- Zgadza się - powiedział z dumą Eryk. - I czuję się jakoś... inaczej. Ty też tak masz? – Eryk z zainteresowaniem spojrzał na Yarisę. Zauważył, że oprócz rogu na czole zmieniło się również jej futerko. Już nie wyglądało jak u większości lam. Yarisa wyglądała jakby ktoś namalował na niej piękną tęczę. Dokładnie taką jaka pojawiała się czasem na niebie nad Międzylandią po letnim deszczu. 

- Tak. Czuję się, jakbym miała super moc, ale jeszcze nie wiem jaką. Mazi, a ty już wiesz, jaką masz super moc? – zapytała Yarisa. I kiedy odwróciła się, żeby spojrzeć na Maziego, ten już smacznie spał na porastającej polanę trawie. - To jest cały Mazi. Jego super mocą jest to, że potrafi zasnąć wszędzie- powiedziała z uśmiechem Yarisa. - To jeszcze nic – dodał ze śmiechem Eryk. – Pamiętasz jak kiedyś zasnął na bramce jak graliśmy w piłkę. Obudził się dopiero kiedy piłka trafiła go w głowę i zapytał czy już wygraliśmy i możemy iść coś zjeść, bo po drzemce zawsze jest głodny – Eryk roześmiał się przypominając sobie wybryk przyjaciela. 

Yarisa uśmiechnęła się, ale jej myśli krążyły wokół magicznych donatów leżących na leśnej ściółce obok wielkiego dębu. 
–Zaraz, zaraz… Ugryzionych donatów jest 6. Ja ugryzłam jednego, Mazi też no i Eryk, czyli ktoś ugryzł jeszcze 3… - słysząc śmiejącego się Eryka odwróciła się do przyjaciół i zawołała cicho, żeby nie obudzić Maziego 
- Eryk! co robisz? – zapytała marszcząc brwi, bo zobaczyła że Eryk coś kombinuje. 
– Ciii… bo obudzisz Maziego - powiedział Eryk z przebiegłym uśmiechem i zaczął ustawiać dokoła smacznie drzemiącego przyjaciela obrazki z rybami i ośmiornicami. - Kiedy się obudzi, przestraszy się bo pomyśli, że jest pod wodą. Świetny prank. Właśnie! Yarisa! To jest moja super moc po zjedzeniu donata! – zakrzyknął radośnie Eryk.
- Nauczyłeś się rysować ryby? - zapytała zdziwiona Yarisa?
 – No nie. Robię super pranki! Jeszcze lepsze niż kiedyś – oczy Eryka lśniły prawdziwą radością i Yarisa już wiedziała, że całe ich stado w najbliższej przyszłości może spodziewać się wielu kawałów, które już pewnie wymyślił Eryk.
- Ciekawe czy byłyby takie super, jakby ktoś je zrobił tobie - powiedziała Yarisa. 
- Wiesz co jest najważniejsze w prankach? Żeby to nie ciebie prankowali - odpowiedział Eryk śmiejąc się głośno.
– Och, Eryk. Przestań się wygłupiać i chodźmy zobaczyć, kto jeszcze ugryzł magicznego donata i jakie ma super moce. Bo już chyba wiemy, że mocą Maziego jest coś co robi we śnie, potem go zapytamy – oboje spojrzeli na spokojnie drzemiącego wśród wysokiej trawy przyjaciela. 

Nagle oboje odwrócili się w stronę polany. Nieopodal, tuż obok starego domu w którym pluszowe stadko młodych lam często bawiło się w chowanego stała Lili i podekscytowana wołała do nich - Yarisa! Eryk! Chodźcie do mnie coś wam pokażę!

Magiczny domek

Yarisa i Eryk nie wierzyli własnym oczom. Stojący na skraju polany stary domek wyglądał teraz zupełnie inaczej. Wyglądał jak bajkowa cukiernia. Pod ścianą stały kolorowe regały, a na nich leżały kolorowe, pachnące donaty. Aż ślinka cieknie! Lili była w siódmym niebie. Uwielbiała piec, a teraz w końcu miała prawdziwą kuchnię.
– Lili… to wygląda… - powiedziała zdumiona Yarisa.
– Wiem, to wygląda, jak najprawdziwsza cukiernia z donatami. Na piernikową posypkę! Po ugryzieniu tego dziwnego kwiatka na łące okazało się, że mam magiczną moc robienia niesamowitych donatów. Więc zamknęłam oczy i pomyślałam, że chciałabym mieć prawdziwą kuchnię i cukiernię!
– Lili podskakiwała uradowana. – I jak je otworzyłam to stary dom już tak wyglądał! Niesamowite!
– Och Lili, to wszystko wygląda wspaniale, ale dlaczego te donaty są takie twarde? – Eryk trzymał piękne, lśniące ciastko i patrzył na nie podejrzliwie.
– Prawie na nim połamałem zęby! – powiedział zmartwiony.
– Eryk, Eryk – wybuchła śmiechem Lili – przecież to jest drewniany donat z wystawy.
– Dobrze, że mam czarne futerko – pomyślał Eryk – nie widać, że się rumienię. Ale ze mnie gapa – pomyślał Eryk. Yarisa spojrzała na Eryka z uśmiechem i zapytała
– Eryk, a wiesz co jest najważniejsze w robieniu pranków? Żeby to nie ciebie prankowali – Eryk spojrzał na przyjaciółkę i roześmiał się
– Haha, masz rację! Ale ze mnie gapa! Ale wiecie, ja naprawdę mam ochotę na te wspaniałe donaty! Lili, gdzie trzymasz te prawdziwe? Już nie mogę się doczekać tych słodkości – Eryk, aż podskakiwał w miejscu z niecierpliwości. – Są za ladą. Poczęstuj się. – ze śmiechem powiedziała Lili. 

- Yarisa, a jakie wy macie super moce po zjedzeniu magicznych donato-kwiatów? – zapytała Lili. 

– Eryk robi jeszcze więcej pranków i mówi, że będą jeszcze śmieszniejsze. A ja… jeszcze nie wiem – powiedziała ze smutkiem Yarisa.

– Nie bój się. Na pewno już niedługo się dowiesz. Musisz tylko być cierpliwa. – Lili pocieszyła przyjaciółkę. 

– A wiesz, kto jeszcze nie próbował donatów? Fantazja i Roxy, bo przecież dziś grają w planszówki. Ciekawe, co powiedzą, jak nas zobaczą! – roześmiała się Yarisa. 

– Koniecznie muszę je odwiedzić. Eryk, idziesz ze mną? – zapytała.

- Yarisa idź sama, ja cię dogonię. Muszę w końcu zjeść jakiegoś mniej drewnianego donata - powiedział Eryk, a Yarisa ruszyła w stronę domu Roxy.

Kto chce zrobić szałostylowe loczki

Po kilku minutach szybkiego spaceru Yarisa dotarła do domu Roxy. Od razu było widać, że Roxy kocha technologiczne nowinki i wynalazki. Z domu jednak dochodziły niepokojące odgłosy. Yarisa właśnie miała zapukać, ale drzwi otworzyły się szeroko i wybiegła z nich bardzo zdenerwowana Roxy.

- Nareszcie! Pomóż mi bo z nią nie wytrzymam! – krzyknęła Roxy. Yarisa spojrzała na spokojną zazwyczaj przyjaciółkę. 

– Z kim? O co w ogóle chodzi? – zapytała. 

- Z Fantazją! Kiedy ugryzłyśmy magiczne donaty na łące, zamieniłyśmy się w lamorożce i od tamtej pory Fantazja ciągle chce mnie w coś przebierać, robić nowe fryzury. Nawet chciała zrobić mi loczki, rozumiesz? LOCZKI – wykrzyczała przestraszona Roxy. W drzwiach pojawiła się Fantazja. W ręku trzymała kolorową pelerynę. 

- O! Yarisa! Fajnie że jesteś. Zaraz zrobimy coś z twoja fryzurą, ale najpierw Roxy przymierz tę pelerynę. Jest szałostylowa! – powiedziała wesoło Fantazja. 

– Zrobię nowe fryzury wszystkim zwierzakom w naszej dolinie! – wykrzyknęła z zachwytem. 

– Roxy, co to znaczy szałostylowy? – zapytała Yarisa patrząc na Roxy. – No wiecie? Szałostylowo jest wtedy kiedy coś jest w tym samym czasie szałowe i stylowe – odpowiedziała Fanstazja i potuptała w stronę Roxy. 

– Och Fantazjo, nie mam teraz czasu na nową fryzurę! Po ugryzieniu donata odkryłam swoją supermoc. Mogę teraz tworzyć super wynalazki. Na przykład wymyśliłam lamofon. Dzięki niemu będziemy mogli do siebie dzwonić, wysyłać filmy i zdjęcia i będzie masa aplikacji – radośnie powiedziała Roxy. 

– No dobrze. Ale ja zaprojektuję do niego obudowę z brokatem! Będzie szałostylowy! – ze śmiechem powiedziała Fantazja. 

– Wiem, że działa. Ale nie wiem jak go uruchomić – powiedziała Roxy. – Pokaż go! Może ja pomogę – Yarisa skoncentrowała się na lamofonie i pomyślała, że byłoby fajnie, gdyby zaczął działać. Mogliby robić sobie zdjęcia i ze sobą rozmawiać. Nagle z jej rogu wystrzelił płomień, który w sekundę naładował lamofon. Urządzenie miało teraz święcący ekran, na którym widać było kolorowe ikonki. 

- Woooow… co się stało? - zapytała Fantazja. – To jest moja moc! – krzyknęła uradowana Yarisa – tylko muszę uważać, żeby nikogo nie przypalić. Chodźmy na polanę, tam pewnie jest już reszta! – powiedziała Yarisa i wszystkie trzy pobiegły w stronę polany.

Kto będzie miał najlepsze drzemki na świecie?

Kiedy Roxy, Yarisa i Fantazja dobiegły na donatową polankę ich przyjaciele już tam byli. Lili, Eryk i Mazi siedzieli pod wielkim drzewem i z ciekawością przyglądali się kwiatko-donatom. 

– Hej, odkryłem super moc Maziego! Kiedy śpi się obok niego to on przegania wszystkie potwory ze snu. Miałem najlepszą drzemkę ever! – krzyknął na powitanie Eryk. Mazi spojrzał na niego, ziewnął przeciągle i zaczął układać się do drzemki. 

- Tak, ale strasznie to męcząca praca więc muszę się zdrzemnąć. Drzemka to podstawa – powiedział Mazi jeszcze raz ziewając. - Poczekaj! - krzyknęła Roxy. 

- Skoro lamofon już działa, możemy zrobić sobie nasze pierwsze wspólne zdjęcie. Na selfie się nie zmieścimy, ale ustawię samowyzwalacz – powiedziała i zaczęła sprawdzać, czy uda jej się wszystko ustawić w lamofonie. Pluszowa gromadka ustawiła się do zdjęcia. Flesz błysnął kilka razy i już… zdjęcie było gotowe. 

- Pokaż! Chcę zobaczyć! Teraz ja! – przekrzykiwały się magiczne Lamorożce. Każde z nich chciało wiedzieć, jak wyszło na zdjęciu. Bo przecież to była ich pierwsza wspólna fotografia.  

– Już, już” - powiedziała Roxy i pokazała wszystkim zdjęcie.

– Ufffff. Całe szczęście – westchnęła. 

– Co się stało? – zapytała Roxy. – Ach nic. Musiałam się upewnić, że wyglądam szałostylowo. No dobrze, to teraz Eryk - musimy coś zrobić z twoją fryzurą. Chodź tu do mnie, coś wymyślimy – patrząc na Eryka powiedziała Fantazja. Przestraszony nie na żarty Eryk zaczął uciekać. – Ale ja lubię swoją fryzurę – krzyknął. 

– Och Eryk! Ale to dla twojego dobra! – powiedziała Fantazja i ruszyła za nim. Magiczne Lamorożce popatrzyły na goniącą się po polanie parę przyjaciół i parskęły śmiechem. 

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów